Pocięty rower i groźby w parku w Starej Miłośnie. Dziś spotkanie mieszkańców
Planszówka, altana i grupa z alkoholem
Przebieg zdarzenia znamy na razie z jednego źródła: wpisu mamy jednego z chłopców, opublikowanego w piątek w grupie „Stara Miłosna, Wesoła i okolice”.
Według tej relacji czterej czternastolatkowie siedzieli między 15 a 16 w altanie i grali w grę planszową. Podeszła do nich grupa około dziesięciu starszych chłopaków, były z nimi dwie dziewczyny. Kazali im się wynosić. Chłopcy nie weszli w dyskusję, tylko odeszli na drugi koniec parku, bo zauważyli, że grupa ma przy sobie alkohol. Jeden z nich zostawił przy altanie rower.
Po pewnym czasie ktoś z tej grupy podszedł do mojego dziecka i powiedział, że jeśli to był jego rower, to może go już nie odbierać.
Rower leżał obok altany rozbity na części. Na zdjęciach dołączonych do wpisu widać ramę oddzieloną od widelca, zdjęte koło i odkręconą kierownicę, w oponie jedno proste nacięcie, a siodełko rozcięte na całej długości i dodatkowo w poprzek. Chłopcy zrobili grupie zdjęcie. Wtedy, jak pisze autorka wpisu, padła groźba użycia noża. Zabrali części roweru, odeszli i zadzwonili pod 112.
Jestem dumna z mojego syna i jego kolegów. Dzieci zrobiły wszystko, aby nie ucierpieć.
Zgłoszenie w czwartek, cisza do dziś
Rodzina złożyła zawiadomienie tego samego dnia. Trzy dni później, w niedzielę, kobieta dopisała do wpisu, że z policji nie przyszedł żaden sygnał zwrotny.
Nikt z policji się z nami nie kontaktował. Nie otrzymaliśmy jeszcze sygnatury sprawy ani kopii zawiadomienia złożonego przez mojego męża. Kiedy dzwonimy, słyszymy jedynie: „sprawa trwa”.
W komentarzach napisała też, że w dniu zdarzenia usłyszała, iż wartość uszkodzonego roweru jest niewielka, i że próbowała tłumaczyć policji, że problem nie polega na rowerze. Odpowiadała w ten sposób innej mieszkance, która opisała podobną reakcję sprzed kilku lat, także przy zniszczonym rowerze. Na pytanie, czy ktokolwiek został ustalony, odpowiadała, że rodzina nie ma takiej informacji.
Zdjęcia grupy trafiły do policji i nie mogą być rozpowszechniane. Osoby, które kogoś na nich rozpoznają, autorka wpisu kieruje do Komisariatu Policji Warszawa Wesoła. Zaznacza też, że rodzina nie zamierza organizować żadnych własnych poszukiwań.
Urząd: kamery działają, czekamy na zapis
Mieszkańcy od piątku powtarzają, że kamery w tym miejscu nie działają. We wpisie pada to wprost: nagrań nie ma, mimo że kamery w parku są zamontowane. To samo twierdzi kilkoro komentujących.
Urząd dzielnicy mówi co innego. Zapytany przez nas rzecznik dzielnicy Wesoła Aleksander Graniewski odpowiedział, że kamery w tym miejscu są sprawne, a taką informację urząd ma od firmy obsługującej system.
Czekamy na zapis z kamery.
Zapis nie został jeszcze pobrany. Jak wyjaśnia rzecznik, materiał musi zgrać firma obsługująca monitoring i dopiero wtedy urząd będzie mógł powiedzieć, że go ma. Na pytanie, czy o nagranie wystąpiła policja, Graniewski odpowiedział, że urząd zajmuje się tym sam i że z policją współpracuje na bieżąco. Od zdarzenia minęły cztery dni.
Park jest terenem miejskim. W dyskusji wraca wątek, że urząd dzielnicy odkupił go w swoim czasie od prywatnego właściciela i że skoro tak, to on odpowiada za sprawny monitoring. Wraca też inny, mniej wygodny dla mieszkańców. Spotkania z pełnomocnikiem urzędu do spraw bezpieczeństwa odbywają się co miesiąc w trzech punktach dzielnicy: przy urzędzie, przy ul. Jana Pawła II obok poczty, czyli kilkadziesiąt metrów od tej samej altany oraz w Zielonej. Terminy wypadają zwykle około 11 albo około 17, więc dla pracujących są trudne do pogodzenia z dniem roboczym. Jedna z mieszkanek napisała pod wpisem, że na trzech takich spotkaniach była jedyną uczestniczką. Osobne, większe spotkanie o bezpieczeństwie w dzielnicy zgromadziło sporo osób.
To nie pierwsze sygnały z tej okolicy
Wątek altany wraca w lokalnych grupach od lat. Mieszkańcy piszą o regularnych libacjach w tym miejscu i o wielokrotnych wezwaniach patroli. Osoba mieszkająca bezpośrednio przy parku pisze o dwóch, trzech latach pijaństwa, wulgaryzmów i śmieci. Inna wspomina, że sama została w tym miejscu kiedyś zaczepiona.
Osobno, w tych samych grupach, od jakiegoś czasu pojawiają się zgłoszenia o grupie nastolatków jeżdżących hulajnogami elektrycznymi środkiem jezdni na Gościńcu, Cieplarnianej i Jana Pawła II oraz o dzieciach osaczających i obrzucających kamieniami dzika z warchlakami nad kanałkiem przy Krokusach i na Pogodnej. Czy w którymkolwiek z tych przypadków chodzi o te same osoby, co w czwartek, nie wiadomo.
Spotkanie o 18.30 i spór o to, czy nagłaśniać
Spotkanie zwołała mieszkanka Sandra Borowiecka, autorka drugiego z głośnych wpisów o tej sprawie.
Czekam na Was z redaktorem z Wyborczej jutro od 18.30 pod altaną w parku na tyłach poczty. Proszę, miejmy odwagę razem powiedzieć o sytuacji, tej i wcześniejszych.
Pod zaproszeniem toczy się spór, którego nie da się pominąć. Część komentujących uważa, że sprawę powinny załatwić między sobą rodziny, przez przeprosiny i odkupienie roweru, a rozgłos zaszkodzi obu stronom. Odpowiedzi idą w drugą stronę: groźba i zniszczenie mienia nożem to nie jest konflikt do polubownego zakończenia, tylko sprawa dla sądu rodzinnego. Pojawia się też postulat, żeby na spotkanie zaprosić przedstawiciela policji.
Na spotkaniu ma być obecny rzecznik dzielnicy.
Apele o publikowanie twarzy. Czym to grozi
W komentarzach pod oboma wpisami wielokrotnie wraca pomysł, żeby opublikować niezamazane zdjęcia sprawców, rozesłać je po grupach albo powiesić w szkołach. Jedna z osób proponuje założyć w tym celu fałszywe konto.
To jest droga, która uderzy przede wszystkim w pokrzywdzonych. Art. 13 ust. 2 prawa prasowego zakazuje publikowania wizerunku i danych osobowych osób, przeciwko którym toczy się postępowanie, a także świadków i pokrzywdzonych, bez ich zgody. Nieletni odpowiadają przed sądem rodzinnym, a rozpowszechnianie ich wizerunku poza postępowaniem naraża publikującego na odpowiedzialność cywilną i karną. Pomyłka w rozpoznaniu, przy zdjęciu zrobionym z odległości, kosztuje przypadkowe dziecko i jego rodzinę.
Zdjęcia są już w rękach policji. Osoby, które kogoś na zdjęciach rozpoznają, mogą to zgłosić w komisariacie w Wesołej i to jest droga, która realnie posuwa sprawę do przodu.
O co zapytaliśmy policję
Odpowiedzi urzędu dzielnicy w sprawie kamer opisujemy wyżej. Wysłaliśmy też pytania do rzecznika Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII. Pytamy między innymi o godzinę pierwszego zgłoszenia i godzinę przyjazdu patrolu, o to, czy wszczęto postępowanie i z jakiej kwalifikacji, czy ustalono sprawców i czy wszyscy uczestnicy zdarzenia są nieletni, czy zabezpieczono zapis z kamer w parku i w okolicznych sklepach oraz ile interwencji odnotowano w rejonie tego parku od początku roku. Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Tekst zaktualizujemy, gdy odpowiedzi napłyną. Rzecznik dzielnicy zapowiedział, że więcej o nagraniu będzie wiadomo we wtorek. Będziemy też na dzisiejszym spotkaniu.
Założyciel i redaktor naczelny Wesoła.pl. Mieszkaniec dzielnicy, obserwujący jej rozwój od ponad 30 lat. Łączy lokalne dziennikarstwo z technologią, rozwijając serwis i korzystając z nowoczesnych narzędzi internetowych. W 2005 roku stworzył StaraMilosna.info – pierwszy serwis poświęcony osiedlu, który stał się początkiem obecnego Wesoła.pl. Od dwóch dekad rozwija produkty cyfrowe i kieruje zespołami inżynierskimi, w tym od 13 lat w firmie z branży medycznej – pierwszym polskim jednorożcu.
Wesola.pl jest darmowa dla czytelników i działa dzięki prywatnym środkom oraz pracy włożonej w codzienne publikacje.
Jeśli cenisz lokalne newsy, relacje, ostrzeżenia i informacje z Wesołej — możesz realnie pomóc w rozwoju serwisu. Nawet małe, regularne wsparcie robi różnicę i pozwala trzymać tempo publikacji.
Dziękujemy, że jesteś z nami i wspierasz lokalne wiadomości!
Komentarze (0)